Dywizjon 303 – Polacy, którzy obronili Anglię

2016-06-22
Dywizjon 303 – Polacy, którzy obronili Anglię

Lipiec 1940 roku po zajęciu Francji Niemcy kierują swój wzrok na następnego przeciwnika - Wielką Brytanię. Adolf Hitler nakazuje rozpoczęcie inwazji, której pierwszym etapem ma być zniszczenie przez Luftwaffe lotnictwa wojskowego, którym dysponuje Anglia. Na papierze plan wygląda bardzo prosto. Niemieckie lotnictwo ma niszczyć cele na ziemi i w powietrzu, tak aby umożliwić wprowadzenie w życie kolejnych etapów inwazji ?Lew Morski?. Jednak Hitler nie bierze pod uwagę jednego: w barwach RAF-u walczy 145 pełnych nienawiści polskich lotników, którzy pałają chęcią rewanżu za porażki z września 1939 roku.

Początek działań polskich pilotów na wyspach wcale nie wyglądał kolorowo. Nieufni Anglicy uważali Polaków za słabych lotników bez większego doświadczenia, którzy na dodatek przegrali walkę o swoją Ojczyznę, jak się później okazało sami nie wiedzieli co mówią. Wobec zagrożenia ze strony niemieckiej 2 sierpnia 1940 roku zdecydowali się oficjalnie powołać do życia 303 Dywizjon Myśliwski Warszawski im. Tadeusza Kościuszki. Przez pierwsze tygodnie mający podwójnych dowódców ze strony angielskiej (mjr Ronald Gustave Kellett) i polskiej (mjr Zdzisław Krasnodębski) Dywizjon 303 spędzał na szkoleniach i odbywaniu lotów treningowych, a mimo to dokonał pierwszego zestrzelenia jeszcze przed uzyskaniem statusu gotowości bojowej.

?Po kilku dniach byliśmy już instruktorami angielskich myśliwców?

płk Witold Urbanowicz

30 sierpnia podczas lotu szkoleniowego prowadzący grupę trzech samolotów porucznik Ludwik Witold Paszkiewicz dostrzegł zgrupowanie walczących samolotów, o czym bezzwłocznie poinformował dowodzącego lotem Kelleta. Wobec braku odpowiedzi ze strony Anglika Paszkiewicz zdecydował się na samotny atak. Zauważył niemiecki samolot lecący w jego kierunku i już po chwili miało miejsce pierwsze zestrzelenie polskiego Dywizjonu. Po wylądowaniu pilot w pierwszej kolejności otrzymał reprymendę za odłączenie się od eskadry i brak zdyscyplinowania. Dopiero po wysłuchaniu gorzkich słów Paszkiewicz doczekał się gratulacji za pierwsze zwycięstwo w walce i zestrzelenie Messerschmitta Bf 110. Dzień później Dywizjon 303 został oficjalnie włączony do bitwy o Anglię.

?Płomienie ogarnęły mnie całego. Pęd powietrza wyrwał mnie z kabiny, kiedy się obudziłem to wisiałem nad kabiną, byłem cały poparzony.
Dobrnąłem do brzegu?

mjr Witold Łokuciewski

Walki w powietrzu trwały do ostatnich dni października 1940 roku, jednak przełom dla Anglii nastąpił już 15 września. Niemcy zdecydowali się zaatakować siłą kilkuset samolotów, RAF rzucił przeciw nim 31 dywizjonów, w tym 303 i odparł ich ataki niszcząc przy tym 61 maszyn nieprzyjaciela i tracąc 26 własnych.
Poniesione przez Luftwaffe straty zaczęły wpływać na przesuwanie kolejnych etapów inwazji i na obniżenie morale niemieckich lotników, którzy zamiast walczyć coraz więcej czasu poświęcali na szukanie winnych swoich niepowodzeń. Podczas trwających ponad 3 miesiące walk powietrznych 145 Polaków latających w RAF-ie zestrzeliło około 170 niemieckich maszyn, a około 40 poważnie uszkodziło ? Niemcy stracili łącznie ponad 1700 samolotów, a 700 wymagało poważnych napraw.


W Bitwie o Anglię śmierć poniosło 28 polskich lotników, a Dywizjon 303, który zgłosił 126 zestrzelonych maszyn został okrzyknięty najskuteczniejszą jednostką biorącą udział w walkach. Po zakończeniu działań wojennych wyniki te były wielokrotnie podważane, część z rzekomo zestrzelonych niemieckich maszyn, wracała jeszcze później do służby, a część ze zniszczonych maszyn nieprzyjaciela zgłaszana była kilkakrotnie. Ostatecznie wszelkie wątpliwości rozwiał Jacek Kutzner. Polski historyk uznał 59.8 zestrzeleń za potwierdzone. Ten wynik przyznawał pierwsze miejsce polskim pilotom z Dywizjonu 303 latającym na Hawker Hurricane w porównaniu z pozostałymi oddziałami.


?Nigdy w historii wojen tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu?

Winston Churchill

Niestety wdzięczność Anglików szybko ustąpiła miejsca polityce. 1 lutego 1946 roku Dywizjon 303 został oficjalnie rozwiązany, a jego ostatni dowódca mjr Witold Łokuciewski wrócił do Polski, gdzie niemal natychmiast został aresztowany. Losy jego kompanów, którzy nieoficjalnie przyglądali się paradzie zwycięstwa zorganizowanej w Londynie 8 czerwca układały się różnie.

Bolesław Gładych osiadł w Stanach Zjednoczonych Ameryki i rozpoczął karierę naukową, Jan Zumbach był najemnikiem walczącym m.in. w Afryce, a Witold Urbanowicz po ucieczce za ocean do końca życia związany był z lotnictwem. Wszystkich polskich asów przestworzy za ich poświęcenie i ofiarę spotkało odstawienie do hangaru zapomnienia, w imię dobrych stosunków ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich.

 

Pokaż więcej wpisów z Czerwiec 2016
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel